Wróćmy jednak do Żywiołów. Okładka ani wnętrze albumiku nie rozwiewa nawarstwiających się z każdym utworem wątpliwości. Szukam podobieństw, staram się odgadnąć, kto stoi za owym tajemniczym pseudonimem. Wyobraźnia podpowiada mi najbardziej nieprawdopodobne scenariusze, jednak podświadomie czuję, że to nie to… No dobrze, skoro artysta chce pozostać anonimowy, to niech tak będzie. Przynajmniej na razie. Puszczam więc wodze fantazji i próbuję go sobie wyobrazić. Gra na gitarach (akustyku, elektryku i basie) i czerpie z tego niezłą frajdę. Wspomaga się okazjonalnie harmonijką, czasem śpiewa. Kocha hard rocka, tego najlepszego, najbardziej klasycznego, ale sięga też po inne brzmienia. Miłośnik Alvina Lee oraz zespołów Ten Years After, ACDC i Savoy Brown. Myślę, że z niejednego muzycznego pieca chleb jadał. Delektował się jazzem, smakowała mu muzyka świata, reggae, klasyka rodem z filharmonii i Bóg wie co jeszcze...
wtorek, 9 kwietnia 2019
Żywioły – AL.L.ANONIM
Wróćmy jednak do Żywiołów. Okładka ani wnętrze albumiku nie rozwiewa nawarstwiających się z każdym utworem wątpliwości. Szukam podobieństw, staram się odgadnąć, kto stoi za owym tajemniczym pseudonimem. Wyobraźnia podpowiada mi najbardziej nieprawdopodobne scenariusze, jednak podświadomie czuję, że to nie to… No dobrze, skoro artysta chce pozostać anonimowy, to niech tak będzie. Przynajmniej na razie. Puszczam więc wodze fantazji i próbuję go sobie wyobrazić. Gra na gitarach (akustyku, elektryku i basie) i czerpie z tego niezłą frajdę. Wspomaga się okazjonalnie harmonijką, czasem śpiewa. Kocha hard rocka, tego najlepszego, najbardziej klasycznego, ale sięga też po inne brzmienia. Miłośnik Alvina Lee oraz zespołów Ten Years After, ACDC i Savoy Brown. Myślę, że z niejednego muzycznego pieca chleb jadał. Delektował się jazzem, smakowała mu muzyka świata, reggae, klasyka rodem z filharmonii i Bóg wie co jeszcze...
wtorek, 2 kwietnia 2019
Panta Rhei – Rudź & Pauszek
Na początku marca, wiedziony ciekawością i rekomendacją mego przyjaciela, udałem się do bydgoskiego MCK na koncert, którym Tomasz Pauszek podsumował dwudziestą rocznicę swej działalności artystycznej. Ciekawość moja była tym większa, że po primo ów kompozytor, wykonawca i producent muzyki elektronicznej oraz eksperymentalnej to również bydgoszczanin, a secundo – swój udział w owym benefisie zapowiedziało kilka znamienitych gwiazd, jak choćby Władysław Komendarek, Pawbeats i Przemysław Rudź. Był też chór, kwartet smyczkowy, lasery, wizualizacje i krótkie etiudy filmowe, ilustrujące muzykę. Wrażenia niespotykane, głęboko zapadające w pamięć. Pauszek zaprezentował w tej atrakcyjnej oprawie przekrój swego dorobku, na który składa się blisko dwadzieścia płyt. Kilka z nich powstało we współpracy z innymi twórcami – stąd właśnie udział w koncercie zaproszonych gości.
Jednym z najświeższych przykładów takiej współpracy jest wydany w listopadzie ubiegłego roku album Panta Rhei, skomponowany i nagrany przez Tomasza Pauszka wspólnie z Przemysławem Rudziem.
poniedziałek, 1 kwietnia 2019
GENTLE GIANT. Na krawędzi zmierzchu
Czas wiosennych porządków
dotknął także moją „półeczkę z płytami”. Przywracając ład pośród srebrnych
krążków trafiłem na dawno nie słuchany dwupłytowy składak. Z okładki spoglądała
na mnie zarośnięta gęba bajkowego potwora. Nie była jednak straszna, a nawet
się uśmiechała, zapraszając w nieco dziwny muzyczny świat brytyjskiej grupy,
która czas swej świetności przeżywała w pierwszej połowie lat
siedemdziesiątych. Tytuł Edge of Twilight
nawiązywał do ulotnej chwili, kiedy łagodnieje słoneczne światło, a dzień chyli
się ku końcowi. Twarz olbrzyma, która pojawiła się również na kilku
katalogowych wydawnictwach zespołu, zachęcała do dwugodzinnego spotkania z…. No
tak, tylko kim właściwie jest ów szarmancki olbrzym?
Dla znawców tematu pytanie może
wydawać się prowokujące, a nawet niestosowne. Praktyka jednak dowodzi, że nie jest
ich tak wielu. Gentle Giant nigdy nie byli w naszym kraju szczególnie popularni.
Potwierdził to krótki test, jaki przeprowadziłem wśród kilkunastu moich
znajomych, zarówno tych starszych, jak i nieco młodszych, którym dobra muzyka
nie jest obojętna. Wynik w zasadzie mnie nie zaskoczył, gdyż już w latach
siedemdziesiątych, gdy muzyczny smak Polaków niepodzielnie kształtowała Trójka,
to o zespole nie było specjalnie głośno. I tu chwila refleksji – właściwie
dlaczego?
Subskrybuj:
Posty (Atom)


