wtorek, 9 kwietnia 2019

Żywioły – AL.L.ANONIM










Cały projekt już od pierwszych dźwięków jest bardzo tajemniczy. Album, choć dość ascetycznie wydany, zwraca uwagę pełną emocji okładką. Wnętrze w zasadzie niczego nie wyjaśnia, nadal mamy do czynienia z tajemnicą. Lubię zagadki, lubię też niekonwencjonalne brzmienia gitary, więc powoli zaczynam smakować zawartość. Jest nieźle, jednak próbuję sobie wyobrazić jak mogłoby być, gdyby do projektu udało się namówić żywego rockowego bębniarza. Z całym szacunkiem – ten syntetyczny to jednak nawet nie Dr Avalanche, którego niegdyś maltretował Andrew Eldritch. Dobrze, że często przykrywają go naprawdę świetne gitary, a bywa że nie słychać go wcale. Niestety, jak uczy doświadczenie – syntetyczne brzmienia starzeją się najszybciej, a próby przekładania realnych dźwięków na komputer rzadko sprawdzają się po latach. Nie bez powodu audiofile chcą słuchać analogów…
Wróćmy jednak do Żywiołów. Okładka ani wnętrze albumiku nie rozwiewa nawarstwiających się z każdym utworem wątpliwości. Szukam podobieństw, staram się odgadnąć, kto stoi za owym tajemniczym pseudonimem. Wyobraźnia podpowiada mi najbardziej nieprawdopodobne scenariusze, jednak podświadomie czuję, że to nie to… No dobrze, skoro artysta chce pozostać anonimowy, to niech tak będzie. Przynajmniej na razie. Puszczam więc wodze fantazji i próbuję go sobie wyobrazić. Gra na gitarach (akustyku, elektryku i basie) i czerpie z tego niezłą frajdę. Wspomaga się okazjonalnie harmonijką, czasem śpiewa. Kocha hard rocka, tego najlepszego, najbardziej klasycznego, ale sięga też po inne brzmienia. Miłośnik Alvina Lee oraz zespołów Ten Years After, ACDC i Savoy Brown. Myślę, że z niejednego muzycznego pieca chleb jadał. Delektował się jazzem, smakowała mu muzyka świata, reggae, klasyka rodem z filharmonii i Bóg wie co jeszcze...

wtorek, 2 kwietnia 2019

Panta Rhei – Rudź & Pauszek









Na początku marca, wiedziony ciekawością i rekomendacją mego przyjaciela, udałem się do bydgoskiego MCK na koncert, którym Tomasz Pauszek podsumował dwudziestą rocznicę swej działalności artystycznej. Ciekawość moja była tym większa, że po primo ów kompozytor, wykonawca i producent muzyki elektronicznej oraz eksperymentalnej to również bydgoszczanin, a secundo – swój udział w owym benefisie zapowiedziało kilka znamienitych gwiazd, jak choćby Władysław Komendarek, Pawbeats i Przemysław Rudź. Był też chór, kwartet smyczkowy, lasery, wizualizacje i krótkie etiudy filmowe, ilustrujące muzykę. Wrażenia niespotykane, głęboko zapadające w pamięć. Pauszek zaprezentował w tej atrakcyjnej oprawie przekrój swego dorobku, na który składa się blisko dwadzieścia płyt. Kilka z nich powstało we współpracy z innymi twórcami – stąd właśnie udział w koncercie zaproszonych gości.
Jednym z najświeższych przykładów takiej współpracy jest wydany w listopadzie ubiegłego roku album Panta Rhei, skomponowany i nagrany przez Tomasza Pauszka wspólnie z Przemysławem Rudziem.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

GENTLE GIANT. Na krawędzi zmierzchu








Czas wiosennych porządków dotknął także moją „półeczkę z płytami”. Przywracając ład pośród srebrnych krążków trafiłem na dawno nie słuchany dwupłytowy składak. Z okładki spoglądała na mnie zarośnięta gęba bajkowego potwora. Nie była jednak straszna, a nawet się uśmiechała, zapraszając w nieco dziwny muzyczny świat brytyjskiej grupy, która czas swej świetności przeżywała w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych. Tytuł Edge of Twilight nawiązywał do ulotnej chwili, kiedy łagodnieje słoneczne światło, a dzień chyli się ku końcowi. Twarz olbrzyma, która pojawiła się również na kilku katalogowych wydawnictwach zespołu, zachęcała do dwugodzinnego spotkania z…. No tak, tylko kim właściwie jest ów szarmancki olbrzym?
Dla znawców tematu pytanie może wydawać się prowokujące, a nawet niestosowne. Praktyka jednak dowodzi, że nie jest ich tak wielu. Gentle Giant nigdy nie byli w naszym kraju szczególnie popularni. Potwierdził to krótki test, jaki przeprowadziłem wśród kilkunastu moich znajomych, zarówno tych starszych, jak i nieco młodszych, którym dobra muzyka nie jest obojętna. Wynik w zasadzie mnie nie zaskoczył, gdyż już w latach siedemdziesiątych, gdy muzyczny smak Polaków niepodzielnie kształtowała Trójka, to o zespole nie było specjalnie głośno. I tu chwila refleksji – właściwie dlaczego?